Bartek Markowski

Kiedy miałem niecałe 6 lat, zimą, nagle zacząłem się dziwnie czuć – byłem słaby, ciągle chciało mi się pić i spać. No i strasznie schudłem. Rodzice zabrali mnie na badania. W szpitalu okazało się, że mam kwasicę ketonową i wszystko wskazywało na to, że to cukrzyca. Diagnoza ta została niestety potwierdzona, co oznacza, że moja trzustka nie produkuje insuliny. A bez insuliny nie da się normalnie żyć. Od tej chwili, zanim cokolwiek wypiję lub zjem, muszę najpierw zmierzyć sobie poziom cukru we krwi. Zapewniam Was, że nie jest to przyjemne ciągle kłuć się w palec, ale przyzwyczaiłem się. Kiedy już wiadomo, jaki mam poziom cukru, to trzeba na specjalnej wadze zważyć to, co chcę zjeść i przeliczyć na wymienniki węglowodanowe oraz białkowo-tłuszczowe. No i wstrzyknąć sobie odpowiednią dawkę insuliny za pomocą strzykawki lub pompy insulinowej. I tak codziennie od 6 lat… Teraz mam 12 lat, ale Tata mówi, że muszę być odpowiedzialny jakbym miał co najmniej 16. Nie jest łatwo kontrolować swoj organizm, jak się gra z chłopakami w piłkę, czy siedzi na lekcjach w szkole. Ciągle się tego uczę. Nie mam wyjścia, bo jak każdy, chcę się dobrze czuć, a w przyszłości chcę iść na studia, chcę objechać cały świat i zobaczyć wszystkie te fajne miejsca, o których czytam w książkach. To moje marzenie.

Osoby chcące pomóc prosimy o dokonanie odpisu 1% podatku dochodowego w zeznaniu rocznym z dopiskiem „dla Bartka Markowskiego” lub przekazanie środków finansowych w formie darowizny na konto

86 1090 2040 0000 0001 1113 9744 z dopiskiem dla Bartka Markowskiego

Pozostali podopieczni